Mistrz UFC narzeka na zarobki i myśli o przejściu do boksu
Sean Strickland, mistrz UFC w wadze średniej, w środę 7 października napisał w serwisie X, że rozważa oddanie pasa i odejście z organizacji po wypełnieniu kontraktu. Powodem są zarobki. Amerykanin chciałby później zmierzyć się w boksie z Jake’em Paulem. To nagły zwrot w sytuacji zawodnika, który w maju na gali UFC 328 odzyskał tytuł, pokonując Khamzata Chimaeva niejednogłośną decyzją sędziów.
Strickland porównał swoje wynagrodzenie z kwotami, które - według jego słów - otrzymują inni zawodnicy. Wskazał Conora McGregora, któremu przypisał zarobek 30 mln za walkę, oraz boksera mającego otrzymać 15 mln. Druga uwaga najpewniej odnosiła się do Conora Benna, którego kontrakt z Zuffa Boxing miał opiewać na taką kwotę.
Muszę być szczery: jeśli nic się nie zmieni w UFC, mam tego dość. Rozważam przejście do kategorii do 205 funtów, wypełnienie kontraktu i walkę z Jake’em Paulem. To brzmi zabawnie - napisał Strickland.
W kolejnym wpisie dodał, że myśl o oddaniu pasa i szybkim zakończeniu umowy, by zarobić na pojedynku z Paulem, jest dla niego „cholernie kusząca”. Nie wiadomo, ile walk pozostało mu w kontrakcie. Strickland nie ma też wyznaczonej daty obrony tytułu. Według MMA.pl w grudniu miał spotkać się z Nassourdine’em Imavovem, lecz na przeszkodzie stanęły żądania finansowe mistrza; pojawiła się możliwość przesunięcia starcia na styczeń.
Za jego frustracją stoją również problemy zdrowotne. Strickland wspomniał o naderwaniu pachwiny i urazie stawu barkowo-obojczykowego, podkreślając, jak wyniszczające są treningi MMA. Stwierdził, że w boksie można zarobić więcej przy mniejszym obciążeniu. Pod koniec serii wpisów złagodził jednak ton i zapowiedział, że spróbuje rozwiązać sytuację. Oddanie pasa i walka z Paulem pozostają więc na razie rozważaniami, a nie podjętą decyzją.
