Justin Gaethje wskazuje nieoczywistego rywala na powrót
Niekwestionowany mistrz UFC w wadze lekkiej, Justin Gaethje (28-5) wciąż nie przestaje brylować w mediach. Tym razem zapytany o nadchodzącego rywala wskazuje jednoznacznie jedno nazwisko. Co ciekawe Amerykanin nie myśli na razie o zawodnikach, z którymi w przeszłości przegrywał, a ma w głowie całkiem kogoś innego.
Po niespodziewanym zwycięstwie na gali UFC 250 Freedom w białym domu nad Ilią Topurią, Gaethje zdaje się mieć swoje pięć minut. Mimo, że w walce z mieszkającym w Hiszpanii Gruzinem nie zachwycał do momentu przerwania pojedynku, to jednak został czempionem UFC w jednej z najtrudniejszych kategorii wagowych w szeregach amerykańskiego giganta. Podczas rozmowy z Paramount+ wypowiedział się na temat potencjalnych walk z Charlesem Oliveirą i Maxem Holloway’em, którzy są ostatnimi pogromcami Amerykanina:
- Nie chciałbym walczyć ani z Oliveirą ani z Holloway’em. Zwłaszcza, że obaj przegrali z Ilią Topurią. Ja chcę iść do przodu, a nie cofać się do porażek. Myślę, że Conor McGregor byłby dla mnie ciekawym przeciwnikiem. Fajnie by było zamknąć mu mordę. - wypowiedział się na temat najbliższej przyszłości amerykański zawodnik.
Teraz to Justin Gaethje jest mistrzem i wszyscy zawodnicy patrzą na niego, jako swój ostateczny cel. Właśnie ten brak celu, jakim wcześniej był pas mistrza dywizji lekkiej, jest dla ,,Highlighta’’ czymś nowym, właściwie niezwykłym dla panującego czempiona. Jak sam mówi, po raz pierwszy znalazł się w takiej sytuacji, mimo że wcześniej był mistrzem organizacji World Series of Fighting.
- To całkiem dziwne uczucie być na szczycie. Zawsze w dywizji lekkiej był jakiś mistrz. Zawsze miałem kogoś, kogo goniłem. Teraz, kiedy sam jestem czempionem, to muszę pozostać na swoim miejscu i zatrzymać to co mam. Nie szukam specyficznych przeciwników. Wiem za to, że najlepsi na świecie celują teraz w walkę ze mną. Wiem, że w każdej kolejnej walce jako mistrz będę musiał się zmierzyć z najlepszymi zawodnikami na świecie. Czeka nas kilka dużych walk, któe wyłonią mojego kolejnego rywala. - skwitował swoją wypowiedź Gaethje.
Justin Gaethje trafił do UFC z organizacji World Series of Fighting, która później przeszła rebranding i zmieniła się w PFL. We wspomnianej organizacji Amerykanin dzierżył pas mistrza dywizji lekkiej tocząc epickie boje z Luisem Palomino i pięć razy broniąc swojego trofeum. Później trafił do UFC, w której toczy pojedynki po dziś dzień. Obecnie ma 16 walk w klatce najlepszej organizacji MMA na świecie, z czego 11 pojedynków zwyciężył. Dwukrotnie wcześniej podchodził do walki o pas dywizji lekkiej, ale musiał obejść się jego smakiem przegrywając przed czasem zarówno z Khabibem Nurmagomedovem jak i z Brazylijczykiem, Charlesem Oliveirą. Na UFC 291 wywalczył pas BMF nokautując Dustina Poiriera w drugiej rundzie, ale w kolejnej walce na UFC 300 stracił go będąc znokautowanym w ostatniej sekundzie walki z Maxem Holloway’em. Od tamtej porażki wygrał dwie walki, zdobywając pas tymczasowego czempiona i później unifikując tytuły.
