UFC Fight Night: Song vs Nurmagomedov festiwalem nokautów
W sobotę 29. sierpnia w chińskim Szanghaju miała miejsce kolejna gala UFC spod szyldu UFC Fight Night. W walce wieczoru zobaczyliśmy starcie dwóch czołowych zawodników kategorii koguciej. Niedawny pretendent do pasa, Umar Nurmagomedov (20-2) zmierzył się z reprezentantem gospodarzy, Song Yadongiem (24-9-1, 1 NC). Pojedynek pomiędzy Panami zakończył się w niecałe dwie rundy.
Obaj byli sklasyfikowani w czołówce rankingu wagi koguciej UFC. Zdecydowanym faworytem pojedynku był podopieczny Khabiba Nurmagomedova, ale jak to w sporcie bywa, nie zawsze zdecydowany faworyt zwycięża. Tym razem w rolę kopciuszka wcielił się Chińczyk, który udanie skontrował podbródkowym próbę wejścia w nogi zawodnika reprezentującego Rosję. Po walce do klatki wbiegł brat Umara, który był bliski zaatakowania celebrującego wiktorię zawodnika z Państwa Środka. Tym samym Song Yadong przybliżył się do wyścigu o title shota w dywizji koguciej, dołączając do wyścigu o walkę ze zwycięzcą październikowej batalii Yan vs Dvalishvili III.
W co-main evencie gali Brazylijka, Denise Gomes (13-3) nie dała szans zawodniczce gospodarzy, Xiaonan Yan (19-6) stopując ją pod koniec pierwszej rundy. Zawodniczki dywizji słomkowej dały z siebie wszystko, ale zdecydowanie lepsza okazała się reprezentantka kraju kawy. Tym samym specjaliści opisujący rzeczywistość świata MMA zaczęli się zastanawiać, czy Gomes przypadkiem nie powinna być kolejną pretendentką do mistrzowskiego pasa UFC dywizji słomkowej. Obecnie ten tytuł znajduje się w posiadaniu jej rodaczki, Mackenzie Dern.
W trzeciej walce od góry udanie do rywalizacji powrócił Japończyk, Kai Asakura (23-6) stopując w drugiej rundzie Chińczyja, Aoriqilenga (26-14). Pojedynek przebiegał pod byłego mistrza Rizin FF i pretendenta do pasa kategorii muszej UFC. Koniec nastał na początku drugiej odsłony starcia, gdy zawodnik z kraju kwitnącej wiśni wyprowadził wysokie kopnięcie i dobił rywala ciosami w parterze.
Zwycięstwo odniósł również coraz mocniej poczynający sobie w MMA były mistrz japońśkiej organizacji K-1, Liu Ce (4-1). Zawodnik z Państwa Środka spotkał się w klatce z Brazylijczykiem, Levim Rodriguesem Jr. (5-2). Pojedynek nie potrwał pełnej rundy, a zakończył się po celnym prawym sierpowym Chińczyka. Tym samym Brazylijczyk doznał drugiej porażki z rzędu i może zacząć obawiać się o swoją posadę w UFC, natomiast Chińczyk udanie zadebiutował w organizacji i kto wie, czy z takim ciosem nie pójdzie drogą innych świetnych kickboxerów jak Alex Pereira czy Israel Adesanya.
