Tom Aspinall reaguje na skandaliczne słowna trenera!
I stało się. Mistrz UFC dywizji ciężkiej, Tom Aspinall (15-3) wypowiedział się jednoznacznie co do swojej przyszłości. Od dłuższego czasu inni zawodnicy dywizji ciężkiej największej organizacji MMA na świecie nawoływali czempiona, by ten zwakował swój tytuł. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem od prawie roku panujący czempion pozostaje nieaktywny, lecząc kontuzję oka, której nabawił się w pojedynku z Francuzem, Cirylem Gane (14-2). Teraz Aspinall zajął ostateczne stanowisko w kwestii swojej sportowej przyszłości.
- Nie opuszczam UFC. Nigdy nic takiego nie powiedziałem w żadnym wywiadzie. I wszystkie słowa, które zostały wypowiedziane przez innych są po prostu nieprawdą. Rozmawiam z UFC praktycznie codziennie, a i was poinformuję tak jak zawsze. - napisał w serwisie X mistrz UFC dywizji ciężkiej.

Cała burza byłą rozpętywana przez środowisko związane z Tomem Aspinallem. Najpierw oliwy do ognia dolewał ojciec zawodnika, który mówił o dysproporcjach w wypłatach jakie mają miejsce w świecie mieszanych sztuk walki oraz boksu. Dodatkowo sytuację zaogniał Eddie Hearn, słynny promotor boksu, który pochlebnie wyrażał się samym czempionie UFC dywizji ciężkiej, jednocześnie dając do zrozumienia, że widziałby go w swojej stajni pięściarzy. Natomiast bezpośrednim punktem zapalnym, przez który Aspinall wydał oświadczenie w serwisie X, były słowa trenera boksu panującego mistrza, Stipe Drvisa. Podczas transmisji na żywo na Instagramie nauczyciel pięściarstwa powiedział, że Aspinall nie chce walczyć dłużej w organizacji Ultimate Fighting Championship. Na te słowa szybko zareagował sam zainteresowany publikując powyższy wpis.
Tom Aspinall pozostaje nieaktywny od października 2025. roku, kiedy to zmierzył się z Francuzem, Cirylem Gane. Walka wieczoru gali UFC 321 zakończyła się jako nierozstrzygnięta na skutek nieumyślnego faulu reprezentanta trójkolorowych. Pojedynek nie potrwał nawet pełnej rundy. Była to pierwsza pełnoprawna obrona pasa mistrza UFC wagi ciężkiej w wykonaniu Brytyjczyka. Aspinall wcześniej był tymczasowym czempionem, który ścigał panującego wtedy na tronie królewskiej dywizji Jona Jonesa. Brytyjczyk najpierw wywalczył pas tymczasowy stopując w niewiele ponad minutę Rosjanina, Sergeia Pavlovicha na UFC 295. Podczas UFC 304 bronił tymczasowego pasa mistrza wagi ciężkiej, kiedy to w minutę rozprawił się z Curtisem Blaydesem. Później po wielu nawoływaniach został pełnoprawnym czempionem, gdy Jon Jones postanowił zawiesić rękawice na kołku.
