Lodzik odpowiada: Zamierzam to wygrać, lepiej nie mrugajcie!
Podrażniony Jan „Iron” Lodzik (11-1, 3 KO) odpowiada Bartłomiejowi Przybyle (11-2, 4 KO), z którym zmierzy się 29 sierpnia na gali Sheraton Boxing Night w Sopocie. 27-letni Przybyła mówił, że czuje się faworytem, ale Lodzik ma inne zdanie i zamierza to udowodnić w ringu. Kto będzie górą w tym starciu?
To może być najlepszy i najbardziej zacięty pojedynek na gali Sheraton Boxing Night. W ostatnią sobotę sierpnia naprzeciw siebie staną legitymujący się niemal identycznym rekordem Bartłomiej Przybyła (11-2, 4 KO) i Jan „Iron” Lodzik (11-1, 3 KO), którzy w co-main evencie zmierzą się na dystansie 8 rund.
27-letni Przybyła podkreśla swoją przewagę doświadczenia bokserskiego i otwarcie przyznaje, że czuje się faworytem. Zdradził również, że wraz ze swoim trenerem przygotował specjalny plan na Lodzika – zamierza boksować z odwrotnej pozycji i od początku narzucić wysokie tempo.
Starszy o 4 lata Lodzik, były kickbokser, nie kupuje tej narracji i nie uważa, że stoi na straconej pozycji przed tym pojedynkiem.
– To będzie mój 37. zawodowy pojedynek. Walczyłem i zdobywałem mistrzowskie pasy różnych federacji zarówno w boksie jak i K-1. Wiem, jak mocny jestem, znam wagę swoich ciosów i swoją wytrzymałość. Przygotowania były konkretne, zamierzam to pokazać w ringu i wygrać to starcie – zapowiada „Iron”.
Zawodnik reprezentujący kluby Warszawska Szkoła Boksu i LKSW Tajfun Legionowo zwraca również uwagę, że w dyskusji o doświadczeniu jego kariera amatorska bywa pomijana.
– Chyba cały czas zapominacie o tym, że w amatorskich sportach walki stoczyłem około 150 pojedynków, zdobywałem medale mistrzostw świata i Europy. W zawodowym boksie mam zdecydowanie większe doświadczenie niż Bartek – 83 rundy na koncie, pięć 10-rundowych pojedynków i cztery walki na pełnym dystansie – wylicza Lodzik.
Zdaniem Janka doświadczenie amatorskie jest istotne, ale nie można automatycznie przekładać go na przewagę w zawodowym boksie.
– Amatorskie doświadczenie jest istotne w sportach walki, ale trzeba pamiętać, że pojedynki zawodowe i amatorskie to zupełnie co innego. Na końcu liczy się to, czy masz serducho do tego, co robisz i jak poważnie podchodzisz do tematu – mówi.
Lodzik zapowiada przy tym, że postawi na swoje największe atuty i spróbuje fizycznie stłamsić przeciwnika. Jego plan na 29 sierpnia jest prosty: presja, wysokie tempo i rozbijanie rywala.
– Jestem w bardzo dobrej kondycji psychofizycznej, kocham to, co robię, przygotowania były mocne. W ringu na pewno nie możecie mrugać! Skupiam się na swojej robocie i wiem, co mam robić, bez względu na to, kto stoi naprzeciwko – deklaruje.
W żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że pewny siebie ex-kickbokser zamierza lekceważyć Przybyłę. Wręcz przeciwnie – spodziewa się wymagającego pojedynku i docenia klasę rywala, ale skupia się przede wszystkim na sobie.
– Nikt nie będzie miał ze mną w ringu łatwej przeprawy. Plan na każdą walkę jest ten sam. Zamierzam rozbić rywala! – zapowiada Lodzik.
Wyjątkowa oprawa pierwszej gali Sheraton Boxing Night nie będzie dla niego jednak rozpraszaczem. Hotel Sheraton w Sopocie, nadmorska lokalizacja i cała otoczka wydarzenia mają znaczenie przed wejściem do ringu. Gdy zabrzmi pierwszy gong, liczyć będzie się już wyłącznie walka.
– To z pewnością będzie wyjątkowa gala w wyjątkowym miejscu i klimacie. Cieszę się, że wezmę udział w tym wydarzeniu, bo zapowiada się naprawdę konkretnie. Jednak u mnie przed walką wszystko z wyjątkiem samego pojedynku przestaje mieć znaczenie. Skupiam się na robocie. Wiem, po co wchodzę do ringu, nie zamierzam się z nikim głaskać – mówi Jan Lodzik.
29 sierpnia kibice mogą więc spodziewać się konfrontacji dwóch zawodników, którzy nie zamierzają oddać inicjatywy. Przybyła zapowiada, że od pierwszego gongu będzie chciał narzucić wysokie tempo, a Lodzik odpowiada, że również nie zamierza kalkulować.
– Zapraszam wszystkich przed telewizory. Zapowiadają się mocne wymiany, to będzie niezłe widowisko. Trzymajcie kciuki i pamiętajcie, żeby nie mrugać! – kończy Lodzik.
Ambitny „Iron” nie zamyka również drzwi do potencjalnego trzeciego pojedynku z Mateuszem Polskim. Obaj mają na koncie po jednym zwycięstwie w tej rywalizacji. Jeśli Lodzik pokona Przybyłę, będzie można wrócić do tematu trylogii.
– Jestem otwarty na to zestawienie. Jeśli promotorzy będą chcieli je zorganizować, to siadamy do rozmów i bierzemy się do roboty. Jestem otwarty na duże walki, na których można zarobić i które wzbudzają emocje tak samo moje jak i kibiców. Wiecie, jak mnie znaleźć, czekam na konkrety – deklaruje.
Najpierw jednak Przybyła. W sobotę 29 sierpnia podczas Sheraton Boxing Night Jan Lodzik będzie chciał udowodnić, że jego doświadczenie w sportach walki jest znacznie większe, niż sugeruje sam rekord zawodowego boksu.
