Czy MMA „umiera”? Shevchenko zdecydowanie odpiera zarzuty
Konflikt między światem MMA a boksem ponownie nabrał tempa. Tym razem w centrum uwagi znaleźli się Valentina Shevchenko oraz Jake Paul, którzy wymienili się publicznymi uszczypliwościami po kontrowersyjnych wypowiedziach Amerykanina.
Jake Paul, przygotowujący się do organizacji własnego wydarzenia MMA w Kalifornii, postanowił otwarcie skrytykować tę dyscyplinę. W jednym z wywiadów stwierdził, że MMA — a zwłaszcza organizacja Ultimate Fighting Championship — traci na znaczeniu.
Jego zdaniem problemem są zawodnicy preferujący styl oparty na zapasach i kontroli w parterze. Wymienił przy tym takie nazwiska jak Khabib Nurmagomedov oraz Khamzat Chimaev, określając ich walki jako „nudne”.
Paul argumentował również, że MMA to stosunkowo młody sport, który — w przeciwieństwie do wielowiekowej tradycji boksu — może nie przetrwać próby czasu.
Na te słowa szybko zareagowała Valentina Shevchenko, jedna z największych gwiazd kobiecego MMA. Mistrzyni nie pozostawiła suchej nitki na wypowiedziach Paula, sugerując, że jego opinie wynikają z braku doświadczenia.
Zwróciła uwagę, że krytykowanie zawodników z dystansu jest łatwe, ale rzeczywistość w oktagonie wygląda zupełnie inaczej. W ostrych słowach zasugerowała, by Paul sam spróbował swoich sił w MMA — wtedy, jak podkreśliła, szybko przekonałby się, jak wymagający jest to sport.
Spór, który napędza emocje
Wypowiedzi Jake’a Paula i reakcja Shevchenko to kolejny rozdział w trwającej od lat rywalizacji między zwolennikami boksu i MMA. Choć trudno mówić o realnym „upadku” tej drugiej dyscypliny, jedno jest pewne — takie konflikty tylko zwiększają zainteresowanie fanów na całym świecie.
