Od dominatora do outsidera? Israel Adesanya traci grunt pod nogami

Dodano: 31 marca 2026 21:15
Koniec ery Stylebendera? Israel Adesanya wypada z TOP 5 po siedmiu latach
Redakcja, Informacja własna
Obraz własny

Seria niepowodzeń Israela Adesanya nabiera rozpędu, a jej konsekwencje są coraz bardziej odczuwalne. Były mistrz, przez lata uznawany za jednego z najwybitniejszych zawodników w historii kategorii średniej, właśnie wypadł z elitarnego grona, w którym utrzymywał się nieprzerwanie od siedmiu lat.

Zawodnik znany jako „The Last Stylebender” ma za sobą czwartą porażkę z rzędu. Co ciekawe, jeszcze w ostatnim pojedynku wielu obserwatorów dostrzegało przebłyski jego dawnej formy — do momentu, gdy walka została przerwana w drugiej rundzie. Mimo kolejnego bolesnego wyniku, Adesanya nie zamierza kończyć kariery. Jednak rzeczywistość rankingowa nie pozostawia złudzeń — jego pozycja w wadze średniej uległa poważnemu zachwianiu.

Koniec pewnej ery w TOP 5

Jeszcze niedawno Israel Adesanya był stałym bywalcem ścisłej czołówki dywizji do 84 kg. Dziś to już przeszłość. Po gali UFC Seattle Nowozelandczyk spadł w rankingu aż o pięć pozycji — z czwartego miejsca na dziewiąte.

To pierwszy taki przypadek od lutego 2019 roku, kiedy Adesanya wywalczył miejsce w TOP 5 po zwycięstwie nad legendarnym Anderson Silva. Od tamtej pory pozostawał jednym z filarów kategorii średniej, mierząc się niemal wyłącznie z absolutną elitą.

Nowe rozdanie w dywizji

Ostatnia porażka ma większy ciężar niż poprzednie, bo tym razem rywalem był wschodzący zawodnik — Joe Pyfer. Jego zwycięstwo przez zatrzymanie walki w drugiej rundzie wywołało spore przetasowania.

Pyfer zanotował spektakularny awans o osiem miejsc i obecnie zajmuje szóstą lokatę, wyprzedzając takie nazwiska jak Robert Whittaker czy Reinier de Ridder. To bez wątpienia największy sukces w jego dotychczasowej karierze.

Zmiany także w wadze ciężkiej

Nie tylko kategoria średnia przyniosła istotne roszady. W wadze ciężkiej do czołowej dziesiątki wskoczył Tyrell Fortune po udanym debiucie przeciwko Marcin Tybura.

Jedno jest pewne — ostatni weekend przyniósł wyraźny sygnał, że w UFC trwa zmiana pokoleniowa, a dawni dominatorzy muszą coraz mocniej walczyć o utrzymanie swojej pozycji.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp