Walka o tron wisi w powietrzu. Kto następny dla mistrza UFC?
Sytuacja w wadze średniej UFC nabiera rumieńców. Już 21 lutego w Toyota Center w Houston dojdzie do pojedynku, który może wyłonić kolejnego pretendenta do tytułu. W walce wieczoru gali UFC Fight Night 267 były mistrz, Sean Strickland, zmierzy się z rozpędzonym Anthony Hernandezem.
Strickland wciąż pozostaje w ścisłej czołówce kategorii do 84 kg i nie ukrywa, że zwycięstwo nad Hernandezem może ponownie otworzyć mu drzwi do walki o pas. „Fluffy” jest jednak jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się zawodników dywizji i ma na koncie serię imponujących występów.
Kto następny do mistrza?
Naturalnym kandydatem do starcia o tytuł wydaje się Nassourdine Imavov, który wygrał pięć walk z rzędu. Problem w tym, że mistrz kategorii średniej, Khamzat Chimaev, nie wykazuje entuzjazmu wobec takiego zestawienia.
Chimaev sięgnął po pas w sierpniu podczas gali UFC 319, dominując w starciu z Dricusem Du Plessis. Od tamtej pory jego aktywność pozostaje ograniczona – w ostatnich trzech latach walczył zaledwie raz w każdym sezonie. To właśnie ten aspekt najmocniej krytykuje Strickland.
Strickland: „Jestem jedynym, który może go pokonać”
Amerykanin przekonuje, że stylistycznie ma wszystko, by sprawić mistrzowi największe problemy. Co ciekawe, w jego ocenie Hernandez dysponuje nawet lepszym zapleczem zapaśniczym niż Chimaev, choć w stójce przewagę dawałby aktualnemu czempionowi.
Strickland podkreśla jednak, że na dystansie pięciu rund kluczowe są tempo i konsekwencja. Jego zdaniem to właśnie presja i wytrzymałość mogą być bronią na niepokonanego Czeczena.
Jednocześnie były mistrz otwarcie krytykuje niewielką aktywność Chimaeva, sugerując, że mistrz nie spieszy się z obroną tytułu i unika ryzykownych zestawień.
Walka w Houston może wszystko zmienić
Najbliższy pojedynek w Houston ma więc ogromne znaczenie dla układu sił w kategorii średniej. Jeśli Strickland wygra w przekonującym stylu, trudno będzie pominąć go w wyścigu do pasa. Z drugiej strony Hernandez może jednym zwycięstwem wskoczyć do absolutnej elity i samemu stać się realnym kandydatem do starcia z mistrzem.
Jedno jest pewne – dywizja do 84 kg w UFC wkracza w kluczową fazę, a wynik lutowego main eventu może przesądzić o tym, kto jako następny stanie naprzeciw Chimaeva.
