Drugie zwycięstwo w klatce. Głowacki zatrzymał doświadczonego Brazylijczyka
Krzysztof Głowacki doczekał się długo wyczekiwanego momentu przełomu w formule MMA. W walce wieczoru gali Babilon MMA 56 w Żyrardowie były mistrz świata w boksie pokonał Klebera Raimundo Silvę, a pojedynek zakończył się przed czasem z powodu niezdolności Brazylijczyka do dalszej rywalizacji.
Dla 39-letniego Polaka sobotni występ miał szczególne znaczenie. Dotychczasowa przygoda z MMA była pełna wyzwań i rozczarowań. Po udanym debiucie w 2023 roku, zakończonym nokautem na Patryku Tołkaczewskim, przyszły bolesne porażki. Najdotkliwsza miała miejsce w listopadzie 2025 roku, gdy Głowacki przegrał po zaledwie 23 sekundach z Jordanem Nandorem.
Rywalem Polaka w walce wieczoru był doświadczony Kleber Silva, legitymujący się rekordem 22 zwycięstw i 16 porażek. Brazylijczyk również znajdował się pod presją — do Żyrardowa przyjechał po serii czterech przegranych, w tym po porażce z Przemysławem Mysialą na gali Babilon MMA 54.
Pierwsza runda dostarczyła kibicom wielu emocji i była wyjątkowo wymagająca. Głowacki znalazł się w trudnym położeniu i momentami balansował na granicy porażki, jednak zdołał przetrwać kryzys i doczekać drugiej odsłony.
To właśnie wtedy losy walki zostały rozstrzygnięte. Potężne kopnięcie w wykonaniu Polaka powaliło Silvę na matę. Brazylijczyk nie był w stanie skutecznie się bronić, a po chwili zasygnalizował sędziemu kontuzję ręki. Arbiter przerwał pojedynek, dając Głowackiemu drugie zwycięstwo w zawodowej karierze MMA.
Triumf w Żyrardowie może okazać się kluczowy dla dalszej drogi sportowej byłego mistrza świata. Głowacki zdecydował się na starty w MMA po zakończeniu bogatej kariery bokserskiej, w trakcie której dwukrotnie sięgał po pas federacji WBO w wadze junior ciężkiej. Ostatnią walkę na ringu stoczył w styczniu 2023 roku, kończąc karierę z bilansem 32 zwycięstw i czterech porażek.
