Netflix, nokauty i powrót legendy. Fury wraca po porażkach z Usykiem
Tyson Fury znów zmienia zdanie. Po niespełna roku od ogłoszenia kolejnego zakończenia kariery były mistrz świata wagi ciężkiej wraca na ring — i to w wyjątkowych okolicznościach. Jak poinformowali Ring Magazine oraz Turki Al-Sheikh, 11 kwietnia Brytyjczyk stoczy walkę z Arslanbekiem Machmudowem. Pojedynek odbędzie się na terenie Wielkiej Brytanii i ma być transmitowany na Netflixie.
Choć w oficjalnym komunikacie nie ujawniono jeszcze dokładnej lokalizacji ani hali, potwierdzono, że będzie to walka w wadze ciężkiej, która otworzy nowy rozdział w pełnej zwrotów akcji karierze „Króla Cyganów”.
Fury po raz ostatni ogłosił zakończenie kariery niemal dokładnie rok temu, publikując krótkie nagranie w mediach społecznościowych. Dla wielu fanów i ekspertów nie było to jednak definitywne pożegnanie — historia pokazuje, że emerytura w przypadku Fury’ego bywa pojęciem bardzo elastycznym. Tym razem intuicja nie zawiodła.
37-letni Brytyjczyk wraca po najtrudniejszym okresie w swojej karierze. Dwie ostatnie walki przegrał z Ołeksandrem Usykiem, aktualnym mistrzem linearnym wagi ciężkiej. Obie porażki zapadły po decyzjach sędziów — jednej jednogłośnej i jednej niejednogłośnej — i były pierwszymi przegranymi pojedynkami w zawodowej karierze Fury’ego.
Bilans Brytyjczyka to obecnie 34 zwycięstwa, 2 porażki i 1 remis, z czego aż 24 wygrane przed czasem. Choć Fury nie stracił reputacji pięściarza elitarnego, jego powrót budzi pytania: czy to próba odbudowy, pożegnalna seria walk, czy może jeszcze jeden marsz po mistrzowskie pasy?
Naprzeciw niego stanie Arslanbek Machmudow — 36-letni siłacz znany z nokautującej siły ciosu. Z rekordem 21 zwycięstw i 19 nokautów Rosjanin (reprezentujący Kanadę) nie uchodzi za łatwą przystawkę na powrót. W 2025 roku zanotował dwa zwycięstwa z rzędu, pokonując Davida Allena i Ricardo Browna, i teraz dostanie największą szansę w swojej karierze.
Dla Fury’ego to ryzykowny wybór jak na walkę powrotną. Dla Machmudowa — okazja, by jednym występem wywrócić scenę wagi ciężkiej do góry nogami.
Jedno jest pewne: powrót Tysona Fury’ego znów elektryzuje świat boksu. Nawet jeśli przysięgał, że to już koniec.
