Czy Conor McGregor jeszcze zawalczy?

Dodano: 19 stycznia 2026 13:36
Conor McGregor: legenda UFC uwięziona we własnym micie
Redakcja, mmajunkie
Obraz własny

Z każdym kolejnym miesiącem szanse na powrót Conora McGregora do oktagonu UFC maleją. Choć sam zainteresowany, jego najwierniejsi fani oraz władze federacji rzadko mówią to głośno, matematyka i fakty są bezlitosne: Irlandczyk od dawna funkcjonuje bardziej jako medialna postać niż aktywny zawodnik MMA.

Ostatni raz McGregor walczył w lipcu 2021 roku, gdy na gali UFC 264 doznał poważnego złamania nogi w rewanżowym pojedynku z Dustinem Poirierem. Od tamtej pory minęło niemal pięć lat. Bilans Irlandczyka zatrzymał się na 22 zwycięstwach i 6 porażkach, a w UFC – 10–4. Mimo licznych zapowiedzi i medialnych prowokacji, do realnego powrotu nigdy nie doszło.

Kontrakt pod znakiem zapytania

Nowym elementem tej układanki stała się wypowiedź osoby podającej się za McGregora podczas transmisji live z gry wideo. Głos i sposób wypowiedzi sugerowały, że rzeczywiście mógł to być były mistrz UFC. Padła tam teza, że nowa umowa medialna UFC z Paramount+, która eliminuje klasyczny model pay-per-view, w praktyce unieważnia jego dotychczasowy kontrakt. Według tej wersji, warunki miałyby zostać renegocjowane w lutym.

To jednak kolejna deklaracja bez potwierdzenia – jedna z wielu, które w ostatnich latach regularnie rozpalały wyobraźnię fanów, by chwilę później gasnąć bez konsekwencji.

Chandler, „The Ultimate Fighter” i zamknięte drzwi

McGregor był trenerem w 31. sezonie programu „The Ultimate Fighter”, gdzie jego rywalem był Michael Chandler. Pojedynek między nimi wydawał się naturalnym finałem projektu, lecz nigdy nie został zrealizowany. Chandler publicznie zabiegał o walkę, McGregor ją zapowiadał, ale ostatecznie prezes UFC Dana White praktycznie wykluczył ten scenariusz.

Duchowe objawienia i kontrowersje

Zamiast sportowych konkretów, McGregor coraz częściej przyciąga uwagę radykalnymi deklaracjami natury duchowej. Niedawno opublikował długi wpis, w którym twierdził, że przeżył duchowe „przebudzenie” po terapii psychodelicznej w Meksyku. Wcześniej mówił o wizji własnej śmierci oraz o tym, jak miała ona wpłynąć na jego czworo dzieci. W innej relacji twierdził, że Jezus miał objawić się i „nałożyć mu koronę”.

Te wypowiedzi, zamiast odbudowywać wizerunek sportowca, pogłębiają wrażenie chaosu i oderwania od rzeczywistości rywalizacji zawodowej.

Polityczne ambicje i problemy prawne

W 2024 roku McGregor flirtował z pomysłem kandydowania na prezydenta Irlandii. Projekt zakończył się fiaskiem – nie zdołał nawet zebrać wymaganych podpisów, by znaleźć się na karcie wyborczej. Mimo to zapowiada dalszą karierę polityczną, posługując się retoryką nacjonalistyczną, często porównywaną do stylu Donalda Trumpa.

Podobieństwa sięgają jednak dalej. McGregor ma na koncie liczne oskarżenia o przestępstwa seksualne, a w jednej ze spraw – dotyczącej zdarzenia z 2018 roku w dublińskim hotelu – został uznany za odpowiedzialnego cywilnie. Jego apelacja została oddalona. Sondaże pokazały, że jedynie 7 procent Irlandczyków rozważałoby oddanie na niego głosu.

Ikona poza oktagonem

Dziś McGregor regularnie pojawia się na galach Bare Knuckle Fighting Championship jako współwłaściciel organizacji. W tej roli jest aktywny, widoczny i zaangażowany. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie biznes i medialna obecność, a nie sportowa rywalizacja, stały się jego nową areną.

Powrót do UFC? Teoretycznie wciąż możliwy. Realnie – coraz bardziej przypomina mit, który żyje już głównie w mediach społecznościowych i nostalgii fanów.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
Kalendarz imprez