Tyson po latach o starciu z Andrzejem Gołotą
Pojedynek Mike’a Tysona z Andrzejem Gołotą zapowiadano jako jedno z największych wydarzeń bokserskich przełomu wieków. Zamiast sportowego widowiska świat zobaczył jednak chaos, kontrowersje i aferę, która na długo przylgnęła do obu zawodników. Po latach Tyson wrócił do tamtego wieczoru w swojej autobiografii „Moja prawda”, ujawniając kulisy, o których wcześniej nie mówił.
Do walki doszło 20 października 2000 roku. Dla Tysona był to moment ogromnego napięcia – jak sam przyznał, już dzień przed pojedynkiem towarzyszył mu silny niepokój. Widok Gołoty podczas oficjalnego ważenia zrobił na nim duże wrażenie. Amerykanin opisywał Polaka jako zawodnika potężnego fizycznie, nieprzewidywalnego i budzącego strach. Opisał również na pryszcze na jego plecach, co miało wskazywać na używanie środków dopingujących.
Sam pojedynek okazał się bardzo krótki i jednostronny. Gołota już w pierwszej rundzie znalazł się na deskach, a w drugiej nie był w stanie kontynuować walki. Decyzja o poddaniu starcia wywołała burzę komentarzy, a postawa Polaka spotkała się z ostrą krytyką – także ze strony jego trenera, Ala Certo.
Tyson w swojej książce nie szczędził słów krytyki pod adresem rywala, sugerując, że presja przerosła Gołotę. Dzień po walce polski bokser trafił do szpitala z urazami głowy i twarzy, będącymi skutkiem ciosów otrzymanych w ringu. Na tym jednak kontrowersje się nie skończyły. Po walce przeprowadzono testy antydopingowe, które wykazały obecność marihuany w organizmie Tysona. Amerykanin przyznał, że używał jej dzień wcześniej. W efekcie wynik pojedynku został unieważniony, mimo że początkowo ogłoszono zwycięstwo Tysona przez techniczny nokaut.
Starcie Tyson – Gołota do dziś uznawane jest za jedno z najbardziej chaotycznych i rozczarowujących wydarzeń w historii wagi ciężkiej. Miało być sportowym spektaklem, a stało się symbolem niespełnionych oczekiwań, nerwów i pozaringowych problemów, które przyćmiły sam boks.
