JON JONES OBRONIŁ TYTUŁ PO TRUDNEJ WALCE Z SANTOSEM

Dodano: 7 lipca 2019 07:06
JON JONES OBRONIŁ TYTUŁ PO TRUDNEJ WALCE Z SANTOSEM
Redakcja, Informacja własna
Obraz własny

Bardzo trudną przeprawę miał z Thiago Santosem (21-7) mistrz wagi półciężkiej Jon Jones (25-1) podczas gali UFC 239 w Las Vegas. Walka wieczoru nie porwała, choć była pełna ciekawych, technicznych akcji i taktycznych manewrów z obu stron. Ostatecznie zwyciężył Amerykanin, lecz właściwie o włos.

Jones zaczął mocnymi kopnięciami w różnych płaszczyznach, Santos odpowiedział potężnym kopnięciem w dolną część wykrocznej nogi mistrza. Potem Thiago strzelał wysokimi kopnięciami, a Jones próbował wejść do klinczu i trafić obrotowym łokciem. Brazylijczyk mądrze się jednak poruszał i był bardzo szybki. Trafiał Jonesa znakomitymi uderzeniami z obu rąk, ale ''Bones'' zachowywał spokój w trudnej partii brutalnych szachów. Wciąż wywierał presję, ale na razie mało efektywną.

UFC 239: WYNIKI NA ŻYWO (KOMPLET) >>>

Thiago został chyba zraniony po szarży Jonesa na początku drugiej rundy, ale odpowiedział szaloną kombinacją i Jones musiał się wycofać. Potem Santos szachował nieprzewidywalnym balansem, ale miał chyba problem z kolanem lewej nogi. Jones trafił mocarnym kopnięciem w korpus i Thiago był wstrząśnięty, jednak wyraźnie było widać, że walczy w tej fazie pojedynku właściwie na jednej nodze. Mimo to wciąż straszył dynamicznymi bombami. Pod koniec rundy jakby odzyskał równowagę, a do trzeciego starcia wychodził bardzo spokojny.

Jones próbował w trzecim starciu przechwytywać kopnięcia Santosa, lecz przyjął serię mocnych uderzeń z obu rąk w kombinacji. Nie sprawiał wrażenia zranionego i spróbował szalonego latającego kolana. Presja mistrza była coraz bardziej konkretna. Trafiał on front-kickami, low-kickami i łokciami, spychając rywala do coraz głębszej obrony.

''Marreta'' zerwał się do ostrego ataku od pierwszych sekund czwartej rundy. ''Bones'' szybko ostudził jego zapędy. Nie mógł natomiast zmusić rywala do większych błędów. Brazylijczyk nadal miał chyba poważny kłopot z lewą nogą, choć walczył bardzo dobrze. Jones próbował ''supermanów'' i bezpośredniego podbródkowego. Niewiele akcji obu zawodników było skutecznych w tej fazie walki. Podobny obraz miała piąta runda, ale Santos był w niej bardziej agresywny i mistrz nie mógł się rozpędzić do końca walki. Sędziowie byli podzieleni i przyznali Jonesowi zwycięstwo niejednogłośną decyzją (47:48 i 2 x 48:47).

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
Kalendarz imprez