NASTULA: NIE ODWAŻYŁEM SIĘ, ABY OBEJRZEĆ SWOJĄ WALKĘ Z BEDORFEM
To była najlepsza walka KSW24. W łódzkiej Atlas Arenie Karol Bedorf pokonał przez nokaut Pawła Nastulę i został pierwszym mistrzem KSW wagi ciężkiej. Mistrz olimpijski z Atlanty w judo wypadł za liny i długo dochodził do siebie. - Nic z tego nie pamiętam. Żona i dzieci mówiły mi, że to rzeczywiście nie wyglądało najlepiej. Nie mam jeszcze odwagi obejrzeć tej powtórki - mówi Nastula Polsatsport.pl.
- Czy ta walka mogła wyglądać inaczej? Była szansa inny koniec?Paweł Nastula: Na pewno mogła wyglądać inaczej. Pierwsza runda była całkiem dobra, w drugiej... no nie wiem. może trochę mnie poniosło... Nie analizowałem tej walki, więc ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Jedno jest pewne - na pewno mogło być lepiej.
- Mateusz Borek powiedział w Polsacie Sport, że Karol Bedorf kopał jak koń.PN: Czy ja wiem... Powiem tak: poczułem pierwsze uderzenie na głowę już na samym początku walki. A potem... nie za bardzo. No kopał... ale czy jak koń? (śmiech) Nigdy nie kopnął mnie koń, więc nie wiem, czy bije tak samo mocno.
- Rozumiem, że Pan nie chce rezygnować.PN: Nie chciałbym w tej chwili deklarować - rezygnuję czy nie. Muszę ochłonąć, przemyśleć to wszystko i podejmę decyzję. Ale nie chciałbym tak mówić, jak kiedyś, gdy jeszcze judo trenowałem, że kończę, a potem jeszcze walczyłem.
- A czy jeśli Pan zostanie, to będzie walka w KSW czy może coś innego?PN: Jeśli będę walczyć, to tylko w KSW. Przede wszystkim muszę się "zresetować". Nie ukrywam, że bardzo dużo zdrowia mnie to kosztowało. W moim przypadku nie jest tak, że szykuję się do walki, by tylko zejść z ringu, nieważne - wygrać, przegrać tylko zgarnąć kasę. Do walki z Karolem Bedorfem moje przygotowania naprawdę były na tyle ciężkie, że kosztowały mnie bardzo dużo wysiłku. I dlatego tak ciężko jest dojść do siebie.
Rozmawiał Tomasz Kiryluk, czytaj więcej na PolsatSport.pl.
