DLACZEGO UPADAMY? BYŚMY NAUCZYLI SIĘ PODNOSIĆ
Podobne zdanie sformułował były mistrz PRIDE Fedor Emelianenko po przegranej z Fabricio Werdumem w 2010. Do tej przegranej Fedor nigdy tak naprawde nie znal smaku porażki. Niestety Emelianenko powstał po przegranej by znów zostać rzuconym na ziemię przez Antonio Silvę w lutym tego roku. Tym razem to już nie była cyferka w miejscu przegranych walk, ale prawdziwa porażka byłego mistrza.
O tej walce Fedor powiedział - Tak, nadszedł chyba czas by się z Wami pożegnać. Dziękuję za wszystko. To był naprawdę wspaniały okres w moim życiu, może po prostu Bóg tak chce. - Jednak po powrocie do Rosji Emelianenko miał czas by wszystko jeszcze raz, już na spokojnie przemyśleć, a później podpisał kontrakt na walkę z Danem Hendersonem, która odbędzie się 30 lipca.
Fedor przyznał, że zbyt pochopnie zapowiedział swoją emeryturę i że to co wtedy mówił było wynikiem tego jak się czuł po walce. Jednak po powrocie do domu i rozmowie ze swoimi trenerami oraz swoim przewodnikiem duchowym podjął decyzję, że jeszcze chcę walczyć.
W MMA, Emelianenko jest uważany za jednego z najwybitniejszych sportowców wszechczasów, ale jak wszyscy wielcy sportowcy tak i Fedor musi sie dostosować do reguły, że jest czas gdy sie jest niepokonanym, ale kiedyś ten czas po prostu mija. Fedor jest człowiekiem, który nie lubi słów "najlepszy" i "wszechczasów", ponieważ jest bardzo krytyczny co do swoich osiągnieć.
Wygrana z Hendersonem będzie po prostu kolejną wygraną, przegrana kolejną przegraną. - Jestem człowiekiem jak wszyscy, nie oceniam swoich osiągnieć jako dziedzictwo. Nigdy nie uważałem się za legendę, po prostu zwykły człowiek z sercem do walki - mówi Fedor - Po prostu miałem szczęście, że współzawodniczyłem z sukcesem.
Długość kariery na najwyższym poziomie ma duże znaczenie dla każdego zawodnika również dla Fedora. Stąd pewnie niektórzy decydują się na zmianę kategorii wagowej mając nadzieję, że będą mieć dzięki temu przewagę nad swoimi przeciwnikami. Uważany za małego cieżkiego pomimo swoich olbrzymich osiągnieć, Fedor nie raz słyszał by zejść do LHW, ale Emelianenko skupia się na innych rzeczach. - Współzawodniczyłem w wadze ciężkiej całe moje życie i tak zostanie, a jakie będą tego konsekwencje to już jest w rękach Boga -
Wygląda na to, że od teraz kariera Fedora będzie trwać do kolejnej przegranej. Następnym przystankiem jest Chicago. To czy wygra czy przegra zadecyduje czy jeszcze go zobaczymy.
